I Ty możesz zostać „samobójcą”! – o wychodzeniu ze strefy komfortu (w węższym i szerszym kontekście)

Pewnie zdarzają Ci się dni, kiedy leń bierze górę, a wcześniej zaplanowane rzeczy odchodzą na drugi plan. Gdy jednak mijają te chwilę słabości, pojawiają się wyrzuty sumienia, bowiem przychodzi świadomości zmarnowanego czasu. Finał tej sytuacji nie musi być jednak taki przykry. Wręcz przeciwnie! Można skutecznie przeciwdziałać występowaniu tego typu scenariuszy. Cała tajemnica tkwi w postawie względem myśli pt. „nie chcę mi się”. Co ważne, poniższy koncept podrzuciłem kilku znajomym i okazało się, że był dla nich skuteczny. Stąd też dzielę się nim dzisiaj z Tobą. Nie oznacza to oczywiście, iż uważam go za dostatecznie skuteczny w każdym wypadku. Zachęcam jednak do sprawdzenia i podzielenia się refleksją na temat proponowanego przeze mnie pomysłu.

I. Przyczyna niechęci do działania:

Zanim jednak przejdę dalej, zastanówmy się, co jest przyczyną pojawienia się wewnętrznego lenia. Otóż czynnikiem, który wytwarza w nas niechęć do działania jest ego. Wytwarza ono tak zwaną strefę komfortu, czyli przestrzeń, w której czuje się jak pączek w maśle. W głowie mogą pojawiać się wtedy myśli w stylu „Zrobiłem już tyle, że mogę sobie teraz odpuścić”. Oczywiście w takich sytuacjach nie ma nic złego, bo czasami faktycznie potrzebujemy odpoczynku (patrz post o efektywności w działaniu). Często jednak myśli te są zwykłymi racjonalizacjami, które hamują nasz rozwój. Bardzo dobrze obrazuje to Mateusz Grzesiak w książce Success and Change:

Za każdym razem, po każdej przeszkodzie, Twoje ego powie Ci, że czas osiąść na laurach, bo przecież już tyle zrobiłeś. Wtedy musisz pokonać kolejną przeszkodę, która będzie samozadowolenie, a żeby to zrobić, trzeba znaleźć następy duży problem i stawić mu czoła. Bo wzrastanie i rozwój to pewien rodzaj samobójstwa. To proces, w którym nieustannie pokonujesz swoje ego.[1]

II. Bądź „samobójcą”! – postawa pozwalająca wyjść poza strefę komfortu:

Konkluzja zatem jest taka, że aby poradzić sobie z nastawieniem utrudniającym działanie, należy stać się permanentnym „samobójcą”! To, co obecnie masz zrobić, a czego Ci się nie chce, potraktuj jako wyzwanie, które może Cię wzbogacić. Jeżeli się przełamiesz, efekty będą zadowalające, ponieważ sprzeciwiając się swojemu ego, przekraczasz samego siebie. Działa to mniej więcej w taki sposób, że robiąc coś spoza strefy komfortu, odkrywasz w sobie nowy element lub uczysz się czegoś nowego. Wniosek ten wyciągnąłem ze swojego doświadczenia, bowiem za każdym razem, kiedy przełamywałem się i, mimo wewnętrznej niechęci, robiłem coś, osiągałem ogromny postęp. Natomiast w dniach, gdy kipiałem motywację, często osiadałem na laurach, ponieważ ego wolało się pławić w umiejętnościach już posiadanych, niż szukać czegoś nowego.

III. Wychodzenie ze strefy komfortu w szerszym kontekście:

Na koniec chciałbym poruszyć ważną kwestię. W rozwoju osobistym często przez wychodzenie ze strefy komfortu rozumie się aktywność w świecie zewnętrznym. Takie spojrzenie jest według mnie ograniczone. Ukrytym założeniem tego podejścia jest bowiem niezauważanie tego, co podświadome. Od czasów psychoanalizy (a nawet i wcześniej[2]) trudno utrzymać ignorancję w stosunku do czynnika nieświadomego w psychice człowieka. Stąd też uważam, że wychodzenie ze strefy komfortu może dotyczyć również świata wewnętrznego. Ego bowiem równie bardzo nie lubi słuchać głębszej warstwy psyche, co działać na swoją niekorzyść w rzeczywistości zewnętrznej.[3] Zatem również w tym kontekście warto dokonać „samobójstwa” i wsłuchać się w to, co mówi nam nasza „głębia”. Metod komunikacji z nieświadomym jest wiele. Ja najbardziej polecam propozycje Carla Gustava Junga. Rekomenduje zatem lekturę dwóch książek: Eugene Pascal „Psychologia jungowska” oraz Jolande Jacobi „Psychologia C. G. Junga” – są one pełne ciekawych technik.

Życzę Ci wielu udanych „samobójstw”!


[1] M. Grzesiak: Success and Change. Gliwice 2015, s. 29.

[2] O nieświadomości mówiono sto lat przed Zygmuntem Freudem, co zauważa Bartłomiej Dobraczyński w książce: „Idea nieświadomości w polskiej myśli psychologicznej przed Freudem”

[3] D. Sharp: Ego. W: Tegoż: Leksykon pojęć C. G. Junga. Tłum. J. Prokopiuk. Wrocław 1998, s. 51.

One thought on “I Ty możesz zostać „samobójcą”! – o wychodzeniu ze strefy komfortu (w węższym i szerszym kontekście)

  1. To prawda, samobójcą może być każdy – oczywiście nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Każda wymówka, lenistwo, „nie umiem”, „nie nadaję się do tego”, „boję się” przyczynia się do tego, że zabijamy sami siebie od środka. Niestety, ale taka jest prawda. Wiadomo, że nikt z nas nie lubi zmian, ponieważ boi się ich konsekwencji oraz tego, czy sobie poradzi. Poza tym jest tak, że często otoczenie ma na nas w tym względzie wpływ. Uważam, że jeśli nadejdzie taki moment, że kiedyś będziemy musieli coś z tym zrobić to wtedy najczęściej będziemy zmotywowani, bo sytuacja tego od nas wymaga, a może i wyjdzie coś z tego dobrego? Kto wie… Myślę też, że to dobry temat do zrealizowania na szkolenia dla firm. Warszawa to duże miasto, z którym się związałam i mieszkam tam oraz realizuję swoje pasje. Z mojego rodzinnego miasta wyjechałam do wielkiej dżungli i tam żyję już od 5 lat i uważam, że naprawdę się opłaciło ;) Nie bójmy się zmian, bo one często mogą przynieść coś dobrego, a powolne lub gwałtowne wychodzenie ze strefy komfortu może naprawdę się opłacić. Bez ryzyka nie ma zabawy, jak to mówią. Pozdrawiam ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *